KWIATKI Z SESJI - Część IV

Większość poniższych tekstów pochodzi z poczty elektronicznej.
Jeżeli masz jakieś zabawne wspomnienia z sesji to prześlij koniecznie na mój adres: kaila(at)kaila.pl

 
*** Zew Cthulu 29.12.1999 ***

*) Gracz (S.White) do siostry zakonnej otwierajacej mu furtke 
klasztoru:
- Szczesc Boze, kurwo jebana!

*) Gracz opisuje co robi jego postac:
- Podbiegam z mieczem i wale ja! Jeb! Lezec tu!

*) Gracz (W. McGregor) opisuje walke swej postaci z rzekoma 
zakonnica (z dubeltowka!):
- Skacze na nia! Odgryze jej nos, uszy! Ja ja kopie, glanuje! Ona 
lezy i kwiczy! Napierdalam ja po glowie pieta!
MG:
- Nie robi to na niej wrazenia!
Gracz z zawodem w glosie:
- Nawet sie jej czaszka nie wgniotla?

*) Gracz (W. McGregor) ranny w obie rece (postrzelila go rzekoma 
zakonnica), ucieka ale koniecznie chce wziasc swoj miecz:
- No dobra... Uciekam! Ale po drodze biore w zeby miecz!

*) Dalszy ciag wyczynow McGregora:
- Kolanem przytrzymuje sobie reke i glowa wale jej w glowe!

*) Tragiczne przezycia McGregora - ciag dalszy:
- Wszyscy mnie obmacuja! Co za parszywy dzien!

*) Gracz schowal sie przed horda rzekomych zakonnic 
uzbrojonych w dubeltowki i rewolwery i z ulga stwierdza:
- Chuj! Lbami sciany nie przebija!

*) Dialog z malego miasteczka:
- Zastalem babcie?
- Babcia lezy!
- Gdzie lezy?
- W piwnicy!
- Spi?
- Zawsze dlugo spi!
- A obudzi sie?
- Tak, na sad ostateczny!

*) Gracz (A. Potiomkin) dowiaduje sie, ze zona przygodnie 
spotkanego czlowieka jest bezplodna.
Gracz (z sarkazmem):
- Bezplodna? A moze ty kochasz sie z nia w ubraniu?

*) Gracz A: Siegam reka do kieszeni...
Gracz B: Strzelam!
Gracz A: A ja chcialem tylko papierosa...

*) Gracz A: Zabilem policjanta!
Gracz B: Wrescie! Kiedys musi byc ten pierwszy raz!

*) MG do Gracza:
- Spierdalaj lepiej - to taka lekka sugestia...

*) Gracz do Gracza o innym Graczu:
- On gra psychola, czy tylko takiego udaje?

*) MG o pseudo zakonnicy:
- Ona ma maly rewolwerek...
Gracz (kpt. Jenkins):
- Ja mam wiekszy rewolwerek!

*) Gracz (kpt. Jenkins) opisuje sytuacje w 'nawiedzonym' miescie:
- Jeden z mieszkancow udawal, ze lozko naprawial od spodu. Byl 
wcisniety w sprezyny...

*) Gracz A wraca z kuchni i zainteresowany przebiegiem gry 
podczas jego nieobecnosci pyta:
- Cos sie stalo?
Gracz B odpowiada znudzony:
- E nic, wlasnie mnie zabili...

*) Gracz do BN prowadzonego przez MG, ktorego podejrzewa o 
mordowanie ludzi (ten BN jest rzeznikiem i rzekomo mieso w jego 
sklepie to dziczyzna).
Gracz: Jak wyglada dzik?
Rzeznik: No, swinia... Ludzka swinia... przepraszam, dzik...

*) BN, starszy, powazny pan narzeka na obecne czasy:
- Ach ta dzisiejsza mlodziez...
Gracz (kpt. Jenkins) stwierdza autorytatywnie:
- No, wie pan ja bylem w Indiach, ale nic to...

*) Gracz opisuje, co robi jego postac:
- Ja wchodze pierwszy... to znaczy drugi...

*) BN: Kto pan jest?
Gracz (A. Potiomkin): To ja zadaje kurwa pytania!

*) Gracz (S.White) opisuje, co robi jego postac:
- Puszczam tam czaja!

*) Nowe, genialne uzadzenie pomyslu S.White'a:
- Super wielki elektromagnes przyciagajacy olow.

*) Pytanie Gracza: Jakiego sa koloru?
Odpowiedz MG: Kolorowego!

*) MG opisuje stara siostre zakonna, siedzaca w ogrodku w srodku  nocy:
- Widac, ze jest lekko slepawa...

Wojciech 'Bialy' Kajut <wokaj@polbox.com>

 ***

Druzyna naradza sie jak spenetrowac tajemnicza dziure w ziemi:
Zowie, mloda lowczyni nagrod:
"No dobra, moge isc pierwsza, ale ktos musi najpierw sprawdzic teren ..."

MG: To jakie czar chcesz miec ... ?
X (elfia magiczka, poczatkujaca w tej profesji): No nie wiem ... moze
Uspienie.
MG: Ok, masz uspienie, potrzebujesz puchu jako komponentu materialnego.
X: To chce jeszcze Magiczny Plomien. To chyba umozliwia zapalenie malego
ogienka. A jaki jest potrzebny komponent ?
MG: Zapalki.

Dosc swieza druzyna natknela sie na komnate ze skarbami. Poniewaz od
dluzszego czasu bylem dosc skapy, rzuculi sie razno na skrzynie. Krasnolud
probujac ja otrzworzyc po swojemu (toporem) skutkiem czego swisnely
strzalki. Jedna (dlugosc okolo 15 cm) wbila mu sie w noge na glebokosc ok 3
cm. Aditu (mloda szlachcianka) proponuje radosnie:
- Trzeba mu jakos wyjac te strzalke ... moze przepchnac na wylot !?

Podczas tej samej przygody, ok. dwie minuty pozniej, po tym jak biednemu
Rutilusowi wyciagnieto w koncu efekt dzialania pulapki, druzyna postanowila
przypalic rane (krasnolud wstrzymal sie od glosu). W trakcie tego zabiegu
krasnolud cierpial wyraznie, o czym poinformowal graczy Mistrz Gry:
MG: Rutilus patrzy na zblizajacy sie ku jego ranie rozgrzany do czerwonosci
noz. Jako syn dzielnej rasy nie chce jednak krzyczec, przygryza wiec wargi
az do krwi ...
Druzyna (ochoczo, jednoglosnie): przypalamy rane i bierzemy sie za wargi !!

(na marginesie: oprocz krasnoluda druzyna skladala sie z trzech kobiet.
Brrrr ....)

Wojciech St. Moscibrodzki <womo@cnt.pl>

***

Merp
Szybkie pladrowanie komnaty złego Maga.Szkatuła rozbita po komnacie
wala się mnóstwo klejnotów wszelkiej maści i autoramentu.
 Gracz (mag Valir) mówi do MG -"biorę co bardziej brylanty!!!!!"

kozmur <kozmur@polbox.com>

***

Do Earthdawna:
Siedzę sobie w przytulnym barze w małej wiosce, konsumuję kolację gdy
nagle podchodzi do mnie jakiś człeczyna i zaczyna wydzierać się, że ja to
niby do jakiejœ bandy nomadów należę i mu konia ukradłem. Trochę mnie to
zdenerwowalo (gram Kawalerzystą) i już miałem gościowi trochę nawlepiać
(słów i ciosów), gdy Mistrz do mnie mówi:
- Poczekaj chwilkę.......... Oj sorry tego gościa wcale tam nie ma - wątki mi siê pomyliły

Jubi <jubi@poczta.fm>

***

Cyberpunk 2020:
G1:patrzę gdzie ta avałka.
MG: nie ma jej.
G1(z irytacją ): To kit jej w tryby , ja się z nią w chowanego bawić nie bedę !

Kuczek <kuczek@astercity.net>

***

MG: Podchodzi do was powabna kelnerka - "Co panowie zamawiacie?"
G: Koledzy piersi... (koledzy w śmiech)

MG: Recepcjonistka hotelowa pyta:"Czym mogę służyć?"
G: Ile za noc?

(Gracze obezwładnili napastnika - małego chłopa, który się naprzykrzał)
MG: Co robicie?
G2: Zwiążemy i zrzucimy do kanionu?
G1(MAG!): No wiesz? Szkoda liny!

(Gracze mają dostarczyć dziwną przesyłkę-maga, uwięzionego w metlowej skrzyni...)
G2: Dlaczego krzyczał, jak tam zajrzałem?
G1(ten sam mag): Może się kąpał? 

Darth Alien <alien0@box43.com.pl>

***

Oczekujemy na najgorszego drania, jaki kiedykolwiek zostal NPCem.
mg: Slyszycie kroki za drzwiami. Ktos puka.
g2: Kto tam?
mg: Comercial Union. Czy nie zechcialby sie pan ubezpieczyc.
g4: Spoko chlopaki, ubezpieczajcie mnie!
g3: Ja mysle, ze to nie my tutaj potrzebjemy ubezpieczenia...

Akwizytor wszedl do pokoju, nerwy g3 puscily, postanowilismy go przeslychac.
Juz jakis czas wypytujemy go wystawionego za okno, ale nic sensownego nam nie
powiedzial.
g2: Moze w koncu nam cos, powie? Czy ten krawat sie nigdy nie urwie?

kvl 2000 <kvl@poczta.onet.pl>

***

1) Graczka - Tzimisce chce koniecznie wydostac sie z miasta tuz po zamknieciu bram. 
Usilnie przekonuje straznikow, ci jednak sa slozbistami (inkwizytor w miescie) 
i za cholere wypuscic jej nie chca. Szybkimi ruchami zdenerwowana
odpycha zoldakow, zmienia dlonie w szpony i spina sie po murze. Stojac
na blankach spoglada w dol (tu cichy szept MG).
Graczka - I dopiero mi mowisz ze tu NIE MA FOSY?!

2) Ta sama graczka z dwojka kompanow przygotowywuje sie do udania na dzienny spoczynek.
Graczka - A moze powinnismy sie jakos zabezpieczyc zanim pojdziemy spac?

3) Wciaz ta sama graczka do MG
- Ja to bym chciala sie zmienic w cos takiego lejacego (smiech wokolo)... 
no zebym sie mogla sie w kogos zlac...

Malkav <Malkav@pesm.rpg.pl>

***

Krakon 2000  - konkurs dla graczy
(hasło wywoławcze po konkursie: stosunki graczy z denatką)

- Czy zabił pan panią Wysocką?
- Nie! To byłoby marnotrawstwo!

Z kronik policyjnych:
- Zastał denatkę w dobrym zdrowiu.
- Odbył stosunek z denatką...
- Zastrzelmy ich wszystkich - przynamniej nie będzie wątpliwości, kto jest winny.
- Nie wiem kto zabił - może kogoś wytypujemy a resztę oskarżymy o współudział?
- Może raczej ustalimy kto z nią _nie_ spał tego wieczoru.

Agnieszka 'Kaila' Richter <kaila(at)kaila.pl >

*** Dziki Zachod - system autorski - 12.02.2000 ***

*) Mistrz Gry do Graczy na poczatku gry:
- Polowa musi zginac! No, sami wybierajcie!

*) Gracz podczas tworzenia postaci pyta Mistrza Gry:
- Czy moge byc rdzennym polindianinem?

*) Gracz do Mistrza Gry:
- Kobieta zastepca szeryfa? Tego nie bylo nawet w Johnie Waynie!

*) Gracz pyta Mistrza Gry o wlasciwosci swej broni:
- Jaka to dziure zadaje?

*) Gracz (spogladajac za odjezdzajaca kobieta): Patrze jak jedzie, jedzie, jedzie...
MG: Slinisz sie czy co?

*) Gracz pyta Mistrza Gry:
- Zywe sa te trupy?

*) Gracz 1: Wale do niego z Winchestera!
Gracz 2 (z wyrzutem): A w prawdziwym westernie pomaga sie kolegom...

*) Mistzr Gry do Gracza:
- Tak mowisz czy tylko tak mowisz?

*) Gracz 1: Jestem John 'Lepkie Rece'...
Gracz 2 (z oblesnym usmiechem): Lepkie... he... he... Ciekawe od czego?
 

Wojciech 'Bialy' Kajut <wokaj@polbox.com>

***

CP2020: Widzicie skinów z irokezami

Dzikie Pola: Mam przyjemność zameldować, że właśnie straciliśmy ostatnią twierdzę!

Zero <reisen@priv6.onet.pl>

***

1. Sesja Warhammera:
MG: Smok przeleciał pozostawiając za sobą pas spalonych krasnoludów...

2. Sesja systemu autorskiego Espadon (Non Heroic Dark Fantasy)
MG: w lesie widzicie kamienne rzeźby pojedynczych postaci - naturalnej wielkości,
 idealnie zrobione, wygładzone, żadnych śladów dłuta...
Gracz: wszystkie w takich samych pozycjach?
MG: Nie, w różnych: jedne klęczą, inne stoją, jeszcze inne coś robią...
Gracz: Uciekajmy !!! Tu na pewno są bazyliszki !!!

3. jw, inna kampania
7 godzina gry, drużyna stoi przed ścianą z litego kamienia
Gracz1: MG, a czy w tej ścianie nie ma takiego małego podłużnego otworu, no
wiesz, coś jak stacja dysków w komputerze ?
MG: Jest...
Gracz2: Mówiłem, żebyœmy nie niszczyli tej płytki. Mówiłem, mówiłem, mówiłem !!!
Gracz1: MG, czy nie mogłaś nam powiedzieć 5 godzin temu, że nie mamy po co dalej graæ ???

Ailen <ailen@kki.net.pl>

***

Najnowsze kwiatki WFRP-owe:

MG: Jestescie na srodku morza,a nie macie zapasu jedzenia ani picia.
G: Teraz mi to mowisz?
MG (z diabelskim usmiechem): A co ja jestem,nianka?

GM: Jesli zbierzesz 100 Punktow Doswiadczenia mozesz zmienic rase.

K(rytyk): Warhammer jest bez sensu - gra ktorej nie ma...

MG: Guciu, twoj pies ma dwa razy wieksza inteligencje od ciebie.
G: Na szczescie tylko w grze.
MG: Tego nie widac.

(...)
G: To ty cos chrzanisz! Zacznij sensownie!
GM: Sam tego chciales! Wyskakuje na ciebie 100 zywiolakow.Co robisz?
G: Unik...

Franek Skoniecki <franekskoniecki@netscape.net>

***

A ja mam kwiatka z Wilkolaka;

G1:(do G2): "Broniacy Zycia Chytra Nieustepliwoscia Lsniacy Plomieniu !!!"
G2: ?!
G1: "ZA TOBA !!!"

I z WFRP
MG: "Czujesz bol, a potem widzisz ciemnosc..."
G1 [chwila konsternacji, patrzy na karte]: "Ale ja mam widzenie w ciemnosciach"

Maciek (Zefir on IRC) <stary@rpg.pl>

***

MG: W odległości ok. 30m widzicie cztery dziwnie zachowujące się osoby.
Wyglądają one na zbójców
G1 Przypatruję się im. Jak dokładnie wyglądają?
MG Są zieloni i mają nie więcej niż 1,5 m.
G2 : To atakujemy te trolle ?
G1 (szczerze zdziwiony) : A ty skąd wiesz, że to trolle?
G2 No... eeee..... dla mnie wszystko poniżej 1,5 m to troll...

Snail <mail:????>

***

"Nastepnie gracz popatrzyl na Mistrza Gry swego i rzekl w te slowy: Kim
jestes ty ktory kostek ni olowka nie posiadasz ? A Mistrz Gry srogim
wzrokiem marna jego postac objal i rozlegl sie glos potezny: Nie wystawiaj
Mistrza Gry swego na probe albowiem marna to zagrywka, a slawy ci nie
przyniesie. Gracz zlakl sie srodze, a Mistrz Gry uniosl dlon wskazujac na
drzwi. I rozlegl sie glos: Dlaczego to zrobiles? A gracz odparl w te slowa:
(V)agius mnie zwiodl i spytalem o kostki. Wszechmocny odpowiedzial: Przeto
powiadam ci - skoro spytales o kostki Mistrza Gry swego wypedzony bedziesz
od tego stolu gry, postacie twe od tej pory malo PDkow otrzymywac beda, a
sesje twe beda przez (V)agiusa mistrzowane bowiem on to cie skusil. I gracz
spuscil w wstydzie swe czolo i odczegl od stolu Mistrza Gry swego."

Wojciech Moscibrodzki <womo@cnt.pl>


Z cyklu "last words...":

Hello KiLLer! Can I assist you?

Balron? Wyglada jak zwykly demon... ok - lecz mnie...

PK (player killer) - "Oddaj zloto i zbroje albo..."
Polko (rycerz, nasz rodak) - *biorac do reki supremelly accurate long spear of vanquishing* "Albo?"


Ulubione powiedzenie SoSy: "Preferuje uczciwe pojedynki... najlepiej 3 na jednego"

Lokus  cwiczy archery strzelajac do Ogre Lorda. Po 15 min walki ogre lord ma nadal ok 95% HP.
Lokus: Twardy jest. Ale dostaje...
Carol: Taaaa... zraniles go... no... moze "drasnales w palec" :)

Radoslaw Karolak <karol666@warman.com.pl>

Gracz: Biorę potężny zamach i tnąc od góry rozcinam go na dwie części! Jego krew
spływa na ziemię i połyskuje w mętnych promieniach księżyca. Ocieram miecz z jego
posoki i chowam do pochwy przy pasie.
MG: Nie trafiasz...
 
"Małgorzata Gawlik" <mgawlik@odratrans.com.pl>

***

Komentarze:
W Amberze munchkinizm to nie patologia, to koniecznosc :):):)

Maciek <stary@rpg.pl>

***

Konrad (Egrim) [do karczmarza]: Wiesz parchu co to jest ?
Karczmarz: Eee .. bełt ?
K: Dajesz to żarcie, czy mam do tego dokręcić kuszę !?!?!

Sig: "ne invoces expellere non posis"
(do not summon what you cant control)

Wojciech St. Moscibrodzki <womo@hevelius.cnt.pl>

***

Sesja Twilighta:
W trakcie strzelaniny, w dzungli kongijskiej:
MG do Gracza: Spoko, jeszcze mozesz chodzic.
Gracz: No faktycznie, przeciez dostalem w brzuch, a nie w nogi.

Stan <stan@eris.phys.uni.torun.pl>

***

Środziemie:
Wojownik Altar nie moze zapamietac imienia swego towarzysza z  druzyny:
- To bylo cos z rurami... Duzo rur, masa rur... Wielebny Mnostwo  Rur?
- MASRUR!!!

Jeden z graczy pyta Wielebnego Masrura dlaczego ten nigdy nie  odslania twarzy i nigdy nie zdejmuje habitu.
Wielebny Masrur: Nie wolno mi zdejmowac habitu!
Gracz: - A jak sie myjesz?
Wielebny Masrur: To odwieczna tajemnica mojego zakonu!

Wojciech 'Bialy' Kajut <wokaj@polbox.com>

***

MG: Otwierasz drzwi, oczom twoim ukazuje sie straszliwy widok. Widzisz
Marka rozciagnietego na lawie posrodku chaty z twarza pelna przerazenia,
nad nim pochyla sie martwiak siegajac szponiasta lapa do jego serca...
Gracz: Podbiegam do niego i pytam sie co sie stalo... 

Łukasz Tomasz Wierzbicki <L.Wierzbicki@elka.pw.edu.pl>

***

Warhammer FRP
Południe. Gracze zgubili się w lesie. Mag, wojownik i marynarz - po raz pierwszy od 10 lat dłużej na stałym lądzie.
[MG] - Nie macie pojęcia, gdzie jesteście. Wydaje wam się, że już po raz piąty wchodzicie na tą samą polankę.
[Marynarz] - Co? Jakim cudem - jestem przecież marynarzem - znam się na nawigacji!
[MG lekko skonsternowany] - No dobrze, jak w takim razie znajdujesz właściwy kierunek?
[Marynarz] - Patrzę w gwiazdy i...
[MG] - Jest środek dnia.
[Marynarz] - Aha, no nic, znam inne sposoby znajdowania kierunków na morzu.
Na przykład... na przykład... patrzę od której strony mech rośnie na drzewach!

System autorski (Warhammer 1940) - świat w którym istnieje magia i technika jest na stosunkowo wysokim poziomie.
[Gracz 1 do MG] - No dobrze, to wytłumacz mi teraz czym rózni się granat od fireball'a?
[Gracz 2] - A próbowałeś kiedyś granatem rozpalić ognisko?

System: Aliens.
Planowana romantyczna kolacja dla dwojga na terenie bazy wojskowej -
wstęp do bliższych hmm... kontaktów sierżanta i uroczej kapral marine.
[Gracz] - To może zamówicie pizzę z dostawą pod drzwi, a potem wbijecie w nią dwie świeczki?

Kawały krasnoludzkie.
- Czym różni się rozebrana elfka, od rozebranej katapulty?
- Rozebranej katapulty nie da się w żaden sposób wykorzystać...

Z cyklu wpadek MG. System - Mrrrroczny. Miejsce akcji Anglia, Londyn. Początkujący MG.
[MG - koniec półgodzinnej przemowy-wprowadzenia] - Jak już mówiłem - cała
intryga sprowadza się do tego, że w tej szkole kadetów wybuchła bomba. To
znaczy, nie w szkole,.ale w kaplicy. Bo wiecie - jest to szkoła wojskowa
protestancka. No i bomba wybuchła, gdy w kaplicy było trzech kadetów i
ksiądz. To znaczy ksiądz siedział w konfesjonale i spowiadał kadeta (...)
[Gracz] - Tylko jedno. Mnie się wydaje, że protestaci nie mają spowiedzi...


REMOV  (namiary zastrzeżone przez autora)
 
***
 
MG: Jesteś w karczmie. Caly czas myslisz o swojej misji i o tym co musisz
zrobic. Jeden z mezczyzn siedzacych przy barze przygląda Ci sie z
zainteresowaniem. Patrzy na twój strój, który wiecej odkrywa niz zakrywa,
potem na twoje cialo....
Gracz(a raczej Graczka) urywa w pól zdania Mistrzowi i mówi pelna
zdecydowania i pewności siebie, a także pewnego rodzaju oburzenia:
G: Czyba nie myślisz, że będę się z nim pieprzyć?!

Elfia Księżniczka <elfka@yoyo.pl>

***
GM: Jak sobie rzucisz krytyczny sukces na skradanie się to możesz przejść niezauważony z orkiestrą wojskową.
Kuba: A jak sobie fumbla rzucisz to cię głuchy usłyszy...

Harnmaster (GM opisuje świat będący wyspą wielkości Australii):
Kuba: A gdzie są Wikingowie?
GM: wzdłuż wszystkich wybrzeży Kubuś, wzdłuż wszystkich ...

Krakon 2000 konkurs na gracza:
GM: Chcesz być aktorką czy policjantką? Decyzja należy do ciebie.
G: A jaka jest różnica?
GM: Policjanci raczej wykazują cechy dotyczące kojarzenia faktów ze sobą.
G: Wolę być aktorką....  

(Sytuacja niepewna, noc i najwyższy czas żeby wreszcie ktoś na nas napadł ;)
GM: Koń zachrapał...
G: To znaczy że już śpi...

GM: Co robicie?
G: Ja spoczywam w grobie...

G1: Wpadam do domu!
G2 (po chwili zastanowienia): Wpadam do domu!
G3: Wpadam w panikę!

GM tytulem wprowadzenia do krainy: (...) Kwitnie drobny handel...
G: Tiaaa. Jak chcesz miec karetę musisz ją sobie kupować na części.

GM: Co robicie?
Ja: Odzyskuję HP...

G: Ale jak się potykam (uciekając) to skaczę, bo wtedy prędzej biegnę...

GM: Co robisz?
G: Zaczynam się bać...

Agnieszka 'Kaila' Richter <kaila(at)kaila.pl >

***

Jak przetlumaczyc na polski skrot rpg? reczny granatnik przeciwpancerny 
Najczesciej spotykalem sie z tlumaczeniem Gry Fabularne.  Rabuj, Pal i Gwalc.
Cytag gdzieś znaleziony: "Rape, pillage THEN burn. It's no fun when they are crispy" - Barbarian teacher

R.I.P. - rest in pieces ...

Autor nieznany (podajcie namiary!)

***

Realia współczesne, autobus opanowany przez magię 
"Famous last words" : -Chrrrr... [chrapanie]
Trzeba było BG zabić, bo nie mieliśmy serca budzić. 
Komentarz: - Zasnął na śmierć...

Realia współczesne, klimat "Army of God".  Dwóch graczy przybywa do czteropiętrowego domu na 
wrzosowiskach. Rozpoczyna się dyskusja na temat  układu korytarzy, pokoi, okien... Po pół godzinie 
ustalamy wygląd mniej niż połowy parteru...
G: - Następną przygodę poprowadzisz chyba na pustyni, w namiotach - będzie szybciej...

Sesja w jakiœ system fantasy.
Coś łomocze w drzwi - potężne, hałasliwe uderzenia, że aż całe drzwi siê trzęsą.
- Kto tam ? - pada pytanie.
Odpowiedź potężnym, chrapliwym i przepitym głosem: STOKROTKA !!!
- A, to w porządku...

 Stwierdzenie z ZC
- Cthoś jest za drzwiami !

Wiki <wj_m@go2.pl>
 
***

[Druzyna znalazla sie posrodku starozytnego pola bitwy. Zapada zmierzch]
Gracz 1: Rozbijamy oboz. Noc sie zbliza.
Gracz 2: Co? Tutaj?! Nie ma mowy!
Gracz 1: Dlaczego? Co potencjalnie moze nas zabic na cmentarzu?

"Marcin 'Seji' Segit" <seji@poczta.onet.pl>

***

Jakie obrazania zadaje pistolet? Tak malo?! A dwureczny?

Bjorn <kszamalek@poczta.onet.pl>

***

Alien 2144:

MG: Zaraz zaraz, jak to jestes na -2? Na ilu byłeś przed akcją
Gracz: Nooo
MG: na -1 , pamiętam, później dostałeś 2 rany czyli...?
Gracz: -2?
MG: Taak , a teraz dostałeś kolejne 5 ...
Gracz ...no to jestem martwy!
MG: i to właśnie chciałem usłyszeć!

MG: zerwała się łączność
Gracz 1: Co !? A co z pozostałymi?
Gracz 2: (grobowym głosem) "pozostali" to my Kowalski
Gracz 1: Znowu?

Gracz: Dobra , to ja wyciągam swój miecz wrzeszczę"akuzu!" (do MG: nie zapomnij że to
podwaja moje ataki) przełykam kostkę z "ziółkami" i używam Wirującej Śmierci...
MG: ...uciekam...

Szaman podchodzi do ufortyfikowanej bramy fortu pewnej paramilitarnej organizacji, której jest członkiem
Szymon: Dobra chłopaki to ja !
MG: cisza
Szymon: ?!? Jak to #%$@# cisza? Dre się na całego: Heeej!!! Otwórzcie to ja Naki!!
MG: cisza
Szymon: Cisza? Chyba nikt ich nie zabił, żadnych śladów? No dobra to jeszcze raz sie dre
... (chwila konsternacji) ... no dobra zdejmuje z siebie niewidzialność :)

 luksol <luksol@kki.net.pl>

***

Agenci Insightu system autorski czas dziś + 150 

szczodrze obdarowany przez naturę afro-amerykanin wychodzi okręcony skąpym
ręczniczkiem z łazienki
gracz 1-stary wystaje ci spod ręcznika!
gracz 2-z jakiego podęcznika!?

Hubert Połcik <HPolcik@eragsm.pl>

***

Gracz po piętnastu minutach tworzenia postaci: No to płeć już mam!

Na początku kampanii:
G1: Ile masz lat?
G2: 19 albo 39... <nie mógł się zdecydować czy gra brata czy ojca...>

GM: Nie macie nic przy sobie.
G: Ale jesteśmy ubrani????

GM: Szansa przetrwanie szczura w waszym pomieszczeniu <statek ze skazańcami po dwóch miesiącach podróży>
jest taka sama jak psa w wiosce etiopskiej...

Kaila w kwestii sposobu zarabiania na życie:
- Wolę igrać ze śmiercią niż z żołnierzami...

Agnieszka 'Kaila' Richter <kaila(at)kaila.pl >

 ***

MG:Jedziecie traktem, widzicie nadjezdzajace z naprzeciwka dwie postacie.
Jeden z graczy jadac konno: Napinam kusze pod plaszczem...

G1: Co ty robisz w tej zbroi?
G2: <dumnie> Ja tu mieszkam!

G1: Pokaz wszystko co masz!
G2 (kobieta): Od gory, czy od dolu?

Halfling (medyk) deklarujacy atak: Wchodze w niego z wywrotem.

MG: (opisujac nam bardzo bogata dzielnice w jednym z miast imperium)
Widzicie : Mezczyzn – bogato ubranych, karety jezdzace po brukowanych ulicach, na rogach stoja kurwy z dobrych domow...

G: (krzyczac) Mein Führer!!! /cisza/
MG: I co?
G: Przychodzi?

Znowu sytuacja na drodze. Scigamy gosci którzy nas okradli, jest wieczor.
MG: Na trakcie stoi krasnolud w rekach trzyma dwureczny topor, na sobie ma plytowa zbroje, na glowie helm.
G1:Rzucam wykrycie magii (pozostali dwaj musza być gdzies w poblizu)
MG: Zbroja, topor, helm krasnoluda zaczynaja się dziwnie swiecic – sa magiczne
G2: Może go zabijemy?
G3: Zzzzzzobacz jak się swieci......

MG: W co jestescie uzbrojeni?
G1(kobieta): Mam mieczorapier.
G2: I co jeszcze, pochwe sprezynujaca?

G: <rzucając kostkami> Dostał cos?
MG: <myśląc> Śmierć...?

MG: Generalnie są bardziej pancerni niż nieopancerzeni...

Jeszcze inny MG
G: Kto jest w tej komnacie?
MG: <zaczyna opisywac> A wiec duzy debowy stol zastawiony ....

Gwydion <gwydion@poczta.fm>

 ***

Dwóch graczy wychodzi na polane a przed nimi dosyć pokaźna twierdza.
MG: No to co robicie?
G1: Zaczynamy oblężenie!
G2: Weźmiemy Ich GŁODEM!

Sytuacja następująca obóz. W obozie co noc ginie jedna osoba. Warte pełnili gracze zauważyli 
co porywa ludzi i relacjonują to szefowi:
G1: Wiemy już co zjada naszych kamratów!
SZEF: Naprawde??? No to może podzielicie się tą nowiną.
G1: Więć jest to dość duże zwierze mniej więcej wielkości tygrysa. Ale porusza się
podobnie jak królik tzn. ma masywne tylne łapy i krótkie przednie.
SZEF: Czy ty przypadkiem chcesz powiedzieć że gigantyczny królik wpierdolił mojego strażnika?!?
G1: No w sumie mniej więcej na to wychodzi...

"Mariusz" <mariusz.k1@poczta.wp.pl>

 ***

Mag
Oszolomiona magiczka (dopiero wyciagnieta z Krainy Smierci) staje przed reszta graczy jak ja Jedyny stworzyl.
G1 do G2: Moze bys jej wyczarowal cos do ubrania?
G2(nie odrywajac oczu od dziewczyny): Po co? Tak tez ladnie wyglada...

Ta sama magiczka spotyka swego mentora, ktory robi jej wyrzuty, ze dala sie zabic.
Mentor: Wiedzialem, ze z kobiety nigdy nie bedzie dobry mag!
Magiczka: To po cholere mnie przebudziles?!
Mentor: A kto powiedzial, ze wszystkie eksperymenty musza sie udac?

Wampir
Druzyna bezskutecznie usiluje przekonac rozhisteryzowana Toreadorke (po utracie ukochanego), 
by opuscila lokal, ktory przed chwila chlopcy zamienili w rzeznie. Namowy nie skutkuja.
G1 (zdenerwowany): Biore Victorie razem z krzeslem!
G2: Musisz miec niezly Potence...

Wszyscy zostaja zaproszeni do Sztokholmu, przed wyjazdem dopelniaja sie krwia. 
Brujah w ostatniej chwili: A.. nie, co bede zarcie w miescie marnowal? Pojade do Sztokholmu, szwedzki stol...


Druzyna ma za zadanie zabic pewnego czlowieka (jeszcze nie wiedza, ze to mag). 
Znajduja go w ekskluzywnej knajpce, mloda Toreadorka bez namyslu przysiada sie do jego stolika. 
Reszta grupy siada przy innym stoliku, jeden gangrel korzysta z Obfuscate. 
Uradzono, ze Gangrel podejdzie do czlowieka i zabije go, bo jest niewidoczny, a wszyscy beda miali swiadkow,
ze to nie oni zabili. Gangrel wstaje, podchodzi ukradkiem do stolika...
Mloda Toreadorka radosnie: A ten, co tu podchodzi, to moj kolega!


CP
MG: Jestescie w lokalu, gra niezla muzyczka, parkiet jest, siedzi kilku facetow, moze postawia drinka?
Graczka 1: Ide na parkiet!
Graczka 2 studiujac karte: Jak ich moj taniec nie wezmie to sa impotentami!
MG do trzeciej: A ty?
Graczka 3: Nie umiem tanczyc... Ale mam dziure wielkosci piesci na ramieniu! Moze to ich zainteresuje?

Graczka (Solo) czekajac na zleceniodawce wypija sobie kilka drinkow.
Zniecierpliwiona spoznieniem wychodzi na zewnatrz, by zobaczyc, czy cos sie nie stalo.
Mg: Nie... wszystko w porzadku. Troche ludzi, kilka samochodow, motocykle,
NEON swieci jak zwykle, drugie "o" w nazwie jak zwykle mruga...
Graczka: ok ok... Chwila! Przeciez w slowie neon nie ma dwoch "o"!
MG: Teraz juz sa...


Panterka <panterka@fnet.pl>

 ***

(Wilkołak)
Gracz spuszcza sie nad przepascia bez dna na linie
MG: spociły ci się dłonie
G: Tak? to wycieram je o koszule

(Wampir:maskarada)
MG: atakuja was dzieci
G1: rzucam w jedno łopatą, ale nie tak żeby zabić!
G2: delikatnie ukręcam mu główke.

Magda Kwiecień <wietrzniak1@wp.pl>

 ***

Zgodnie z zasadą, że "dobre słowa, to ostatnie słowa", zamieszczamy listę wypowiedzi, które zmusiły wypowiadającego i (lub) jego towarzyszy do spojrzenia na czystą kartę cech postaci i zastanowienia się nad reinkarnacją.

Kampania Wewnętrzny Wróg
MG: Widzicie jaka ściana zmienia się w wirującą ciemność, która szybko zmienia swoje mroczne kolory i zamienia się we wciągający wszystko wir.
BG: Dobra wchodzimy.
C Jakub Zawiła-Niedźwiecki

Ogrodzenie (na 99% pod napięciem). Przed ogrodzeniem stoi BG.
- To ja dotykam tak palcem.
C ch@ron

MG: Do pomieszczenia wbiega ośmiu gości i celują do Was ze swej broni.
BG: Do mnie też celują?
MG: Tak.
BG: Idę w kierunu najbliższego.
C ch@ron


Teren wroga. Noc. Drużyna skrada się idąc gęsiego.
MG (do ostatniego BG): Słyszysz za sobą trzask pękającego patyka.
BG: Odwracam się.
MG: Widzisz psa, właśnie się na ciebie rzuca.
BG (klepiąc idącego przed nim) mówi szeptem: Chłopaki, pies...
C ch@ron


świat przyszłości (Dark Space - autorski)
Naukowiec stojący przed problemem otwarcia wielkiej kłódki bez pomocy klucza. Szybkie spojrzenie na kartę.
- To trzeba przeciąć laserem, w końcu znam się trochę na zamkach.
C Error


Warhammer
Zimno, cimno, brak opalu. 
Krasnolud stwierdza ogólnikowo: - Jakby co, podpalimy elfa..
Jeden z elfów: - Hy hy hy..! .... KTÓREGO..??
C MrJazz


Świat Mroku
Drużyna znajduje NPC, którego mieli uwolnić.
MG: Ma związane ręce.
BG: Odcinam mu ręce.
C ch@ron

Otrzymane od:  Wojciech St. Moscibrodzki <womo@cnt.pl>. 
Niestety nie mam adresów autorów - proszę o namiary.

***

Druzynka usiluje schwytac (ogluszyc) pewnego zabojce
G1: Zabiegam go od tylu i zarzucam mu na glowe plaszcz.
MG: OK. Udalo ci się, gosc się szamocze probujac sobie to zerwac z glowy
G2(kobitka): Biegne za nim (mowa o G1) i uderzam zabojce rekojescia miecza probujac go ogluszyc.
MG: <rzuca koscmi> No, jakby ci to powiedziec gosc padl ze skreconym karkiem.
G2: Kurcze. Ale ja nie chcialam...

Uwaga MG o pewnym bardzo bladym osobniku:
- Po zmierzchu wyraznie się ozywil...


Cyberpunk
G: Dzwonie do tego gostka.
MG: ... < pik pik > Abonent chwilowo nie zyje...


G1 do G2: Kto ci to zrobil?!
G2: Koledzy...


Sytuacja w parku. Dwaj gliniarze poszukuja podejrzanej o serie morderstw dziewczyny.
MG: Na laweczce siedzi kobieta < tu opis>
G1: Sprawdzam w bazie danych, czy to ta.
MG: Tak, to podejrzana.
G2: Wzywam posilki.
G1: Podchodze do niej. Pytam, czy mogę się przysiasc.
MG (jako BN-ka): Nie.
G1: - odwraca się i już ma odejsc, ale po chwili wachania pyta: Czy wiesz może cos o trzech morderstw...


Earthdawn
G: Jak zgineli?
MG: Zostali zabici.


G: To za ile przekupowalismy ich poprzednim razem?


Zasadzka przy drzwiach pokoju, G1 otwiera drzwi, G2 chwyta tego kogos za drzwiami
MG (do G2): Zlapales jakas mloda dziewczyne.
G1: A jest ich wiecej...


G1: No to jedziemy do Omerasa.
G2: Przeciez ty jestes Omeras.
G1: Aha...

"gwydion" <gwydion@poczta.fm>

****

MG- Pędzi na ciebie zgraja rozwścieczonych kojotów.
JA- Wyciągam dwururę i strzelam
MG- Spudłowałeś. Dopadają cię. Rozszarpują płaty twego mięsa na kawałki.
Widzisz, jak jeden biega wokół ciebie z twoją ręką w pysku. Nie czujesz już nic...
Obudziłeś się. To był tylko koszmar... Masz mokro w gaciach.

MG- Zza przewróconego wozu, który właśnie znaleźliście wyskakują bandyci.
Bandyta- Rozbierać się, amigos!
Mniej Inteligentny Gracz- Nie oddamy wam naszych ubrań.
B- Dawaj wszystko, co masz, albo zginiesz!
MIG- Nie... Mogę oddać wam przysługę.
B- Hmm... Nie miałem kobiety od trzech miesięcy, a ty jesteś ładniutki... ;)

"Vampyre" <kirdan@polbox.com>

***

(A)shlan - alfia magiczka, wyjatkowo dobre usposobienie
(V)org - oprych i typ spod ciemnej gwiazdy, dawny straznik wiezienny, obecnie kuma
sie z witchhunterami

A: no wiec ja siadam na lozku tak ... konspiracyjnie

A: czy jest tu cos co mozna ukrasc ... ? Eee ... to nie znaczy ze chce to ukrasc,
chce tylko wiedziec czy jest tu cos wartosciowego, czego nikt nie pilnuje i co mozna
byloby ukrasc ...

A: oddalamy sie bardzo szybkim spokojnym krokiem

MG: facet ma skorzana kurtke i lekko pogiety, napiesnik na plecach


Wojciech St. Moscibrodzki <womo@cnt.pl>. 

Gracze odwiedzają BNa - kanibala (jeszcze o tym nie wiedzą).
Bardzo zaniedbane mieszkanko (jak u baardzo zapracowanego
informatyka).
BG: - Brakuje tu kobiecej ręki.
BN: - Jest w lodówce.

Po sesji wyszła konieczność pożywienia się.
Były BN: - Zapraszam Was na pizzę.
Były BG: - Jako główne dodatki ???

Wiki <wj_m@go2.pl>

***

Chłop: Panie, nie idźcie na bagna! Tam złe siedzi...
BG: A my to co?

BG: Co, ty myślałeś, że szlajasz się z jakimiś byle mętami? My jesteśmy megamętami!

Elf (podczas rozmowy ze swoim księciem): Zabierz tę rękę bo nie słyszę co mówisz!

MG: Starszy tancerz wojny został twoim przybranym ojcem i opiekunem. Tak jak w Sparcie, tylko cię nie posuwa.

BG: Jak mój koń się uspokoi, spuszczę się do studni.

BG (opisuje napotkanego krasnoluda): Był zakuty w stal i miał wielkiego, metalowego ptaka...

BG1: Co widzę w gwiazdach?
BG2: Wielki kangur, mały kangur...


Ostatnie słowa:

ALIEN
MG: Widzisz obcego, rzuca się w twoją stronę. Magazynek pulsatora jest prawie pusty... co robisz?
BG: To ja... to ja... sram w gacie!

AD&D
MG: Szarpiesz się z zapięciami twojej zbroi płytowej. Jeden z nich chyba się zaciął! Co robisz?
BG: A co mogę zrobić? Tonę sobie...

BG1 (kleryk): Na razie go zostawię i zaatakuję ogra
BG2 (umierający): Rzężę z wyrzutem

BG: I tak mnie wskrzeszą!...

BG: Finta - piruet - pchnięcię! Parowanie - riposta! Zwód!
MG: Ciemność.

"Adrian" <gilliand@priv.onet.pl>

***

system: Yądra Chaosu (autorski) miejsce akcji: Polska, AD972
Drużyna walczy z kilkoma Niemcami, wyrzynającymi kapłanów (starej wiary).
Jeden z nas podczas walki z niemcem wpadł w szał, zabił przeciwnika, po
czym rzucił się na najbliżej stojącą osobę - drużynowego kapłana (katolickiego ;))
Rozrąbał mu krzyż, prawie uciął rękę, po czym wyszedł z szału (ostatnie wspomnienie: pogoń za Niemcem) i stwierdził:
-Ojcze, krwawisz!

StarCraft(autorski)
drużyna (Marines Konfederacji) po pierwszym spotkaniu z Zergami (właściwie
Zergiem) nie ma na dalsze spotkania większej ochoty. Zwiad jednak wykrył
kompleks jaskiń, będący prawdopodobnie miejscem pobytu roju. Został ułożony plan:
-Marines (czyli my;)) wchodzą do jaskiń i ustalają co tam właściwie jest
-wrzucamy 100kT bombę
Drużynie się to oczywiście nie spodobało, i zaproponowała własny plan:
-wrzucamy 100kT bombę
-Marines wchodzą zobaczyć czy coś zostało...

Realizujemy niestety plan oryginalny. Wejścia do podziemi są trzy, na każde
jeden pluton. Dochodzimy do swojego, stajemy przed nim... Pada propozycja:
Żołnierz(gracz): A może na wszelki wypadek wstrzelić tam granat, żeby nic się nie kryło za rogiem?
Kapral: Ale to może zawalić wejście...
Cała sekcja (razem z kapralem): Ognia!

Chwilę później, na częstotliwości pozostałych plutonów:
-Tu pluton 2, jaskinia zawaliła się przed naszym przybyciem...
-Tu pluton 3, na skudek ostrzału w kierunku nieprzyjaciela wejście zawaliło się...

Zero <reisen@priv.onet.pl>

***

Warhammer:

MG: Z kaganka dym unosi się wam w oczy...

Mamy odnaleźć i odbić z rąk porywaczy córkę Bardzo Bogatego Kupca.
g1(pigmej, syn króla wioski, zwiedzający barbarzyńskie kraje północy i tzw.
Imperium): Jak oni ją porwac tydzień temu, to już dawno zjeść i ogryźć kości.
g2: A swoją drogą, skoro na zostawionej karteczce napisali "masz czas do
piątku", a porwali ją tydzień temu, to chyba już przynajmniej jeden piątek minął?

Sprzeczka między pigmejem a g2 - halfling, exprofesja: detektyw; obecna profesja: alkoholik.
g1: wyciągam dmuchawkę, amunicja paraliżująca, pflu!

g3(zabójca) słyszy jakiś szmer za sobą.
g3: wyciągam miecz bezszelestnie
MG: szszszsz...
g3: co za szsz? powiedziałem: bezszelestnie!
MG: a to w jaki sposób?
g3: bo ja bezszelestną pochwę mam...

g2(halfliński alkoholik) wszedł do pomieszczenia z oszronioną podłogą.
Uważnie i nie bez niepokoju badał ów szron.
g2: czy ten szron mnie pali albo coś w tym guście?
MG: nie.
g2: to bardzo podejrzany szron...

kolav ^slonko^ sunshine: <kvl@itr.org.pl>

***

sesja d&d
(po ukatrupieniu kilku orkow w jaskini)
MG: widzicie okute metalem drzwi na koncu korytarza......
G1: szukamy pulapek...
G2: odcinam reke jednego z orkow i dotykam nia klamki......
(milczenie)
G2: co sie stalo?
MG: nic......
G2: (z zadowoleniem) naprawde?
MG: drzwi nie maja klamki.......
G1:no to dotykamy reka drzwi.....
MG: nic sie nie dzieje.... w drzwiach widzicie tylko maly otwor.....
G3: (do innych graczy) znalezlismy jakis klucz?
(reszta): nie.....
G3: no to ja odrywam palec od reki orka i wkladam do dziurki.....
MG: nic sie nie dzieje.......
G3: probuje obracac palcem....
MG: palec zostaje w srodku.....
G2: popychamy drzwi.....
MG: (wyraznie znudzony) drzwi ani drgnely
G2: to ja ide po orka...... biore ze soba krasnoluda..... wzielismy orka i
ustawiamy go glowa w kierunku drzwi...... robimy szarze i walimy orkiem w drzwi
MG: sypie sie kurz w futryny i....... nic
G1: wiecie co? MG cos kreci...... sprawdzmy czy te drzwi nie otwieraja sie do srodka.....

"Lookash" <lookashinsky@poczta.onet.pl>

***

***
Las. jeden z graczy idzie na przedzie. nagle zostaje trafiony wlocznia.
upadajac krzyczy: aaaargh... chlopaki rozbroilem pulapke.
***
(wfrp)
droga do altdorfu. w okolicy zadnej osady w promieniu kilkunastu mil. druzyna podrozuje wozem.
nagle na drodze dostrzegaja zbrojnego.
gracz: podjezdzamy do niego."kim jestes czlowieku?"
bn: podazam do middenheim.
gracz(zirytowany): nie pytam sie dokad jedziesz, tylko kim jestes?
bn(z duma): jestem tutejszym wojownikiem.

***
(cp2020)
sala treningowa w osrodku szkoleniowym. on i ona (gracz i bn-kobieta) trenuja wspolnie sztuki walki.
w pewnym momencie on dostajac lomot:"jestes szybka jak pizzeria na rogu 23"

(ad&d)
mg: dostales w oko.
gracz: stracilem je?
mg: nie wiem, zobaczysz.

(ad&d)przed wejsciem do karczmy.
gracz:wchodze a'la kowbojski western !

gracz1 do gracza2: niedlugo juz poznam te technike robienia wyrobu lukow.

nsynio <nsynio@poczta.fm>

***

Dystyngowana elficka magiczka (początkująca graczka, zawsze miała kłopoty z
wysławianiem się) znalazła się na bankiecie u króla i rozmawia z pewnym
krasnoludzkim lordem:

NPC (lord): Mój majątek to 8000000 sztuk złota...
G: Och! Twoja pozycja musi być bardzo pre... pry... presti... no... kurwa... ważna!!

MG: Zza krzaków wyskakuje dwóch dopelgangerów... wyglądają identycznie jak dwie
osoby w tłumie... rzucają się na nie... rozpoczyna się szamotanina, w której nie
wiadomo kto jest kim...
G: Eee... zabijam wszystkich czterech.

"Dr Jekyll" <chris@pologne.com>

***

Sesja Aphalona


MG (grający barmana zwraca się do Fidelis):
-Padam do nóżek, całuję rączki
Dureń: To musisz mieć długie ręce


Dureń (obrażonym tonem):
-Może jestem durniem, ale na pewno nie idiotą

Dureń został zaatakowany przez wampira, który wbił mu kły w szyję. Fidelis
strzela z łuku do wampira, przebija mu serce, ale strzała przechodzi na
wylot i przebija także Durnia, łamie mu mostek i zatrzymuje się na kręgosłupie.
MG:- Po oględzinach szyi stwierdzacie, że powinien przeżyć 
Fidelis: -Ale zamieni się w wampira
(dyskusja przeciąga się w nieskończoność co zrobić z rannym kompanem)
Dureń:
-Biorąc pod uwagę fakt, że nikt nie opatrzył mi rany, to stwierdzam, że się
pewnie już wykrwawiłem (widząc konsternację w oczach pozostałych stwierdza)
-ale nie martwcie się to by nic nie dało, w końcu ta strzała zmiarzdżyła mi
kości, a gdyby nawet nie to i tak była zatruta..

Mariusz Pokornicki <mpokornicki@lpp.com.pl>

***

Aphalon
MG opisuje graczowi (niepoprawny podrywacz) atrakcyjna dziewczyne:
-Droga idzie Coca-Cola...

MG -Kiedy zmysly ci sie juz tak wyostrzyly, ze moglabys sie nimi ciac...

Warhammer
G: jakie sa stosunki hrabiego i jego zony?
MG: Raz w miesiacu!

Mag: Wstapienie
MG: Straznik zajal sie dalej niczym...

Gracz: Ide do nich co kon wyskoczy!

Gracz: Dziadku! Bierz panienki i idziemy...

Graczka (Cult of Ecstasy) chciala kupic wino, ale okazalo sie, ze nie ma
pieniedzy. Wlasciciel zaproponowal jej inna, bardziej naturalna forme zaplaty. 
Zniecierpliwiona Graczka (Celestial Chorus): Wychodzisz z tego sklepu?
Graczka1 (CoE): Jak jest dobry to nie...

MG opisuje graczce sytuacje:
-Karczma, mnostwo gosci, jeden trzyma reke na twoim tylku...
Gracz: no tak, trzeba trzymac reke na pulsie...

MG do Gracza:
Wychodzisz na dwor.. czyste, wspaniale powietrze...
Gracz: Trzeba tu zbudowac fabryke siarki...

Star Wars
Ladowanie na pustyni Tatooine. MG do kapitana statku:
-Masz cos na radarze...
Gracz: Daleko?
MG: Dwie wydmy..

Wyjscie z nadprzestrzeni.
MG: Widzicie przed wami planete...
Gracz: Lizardi?
MG: Wiesz... nie ma szyldu...

Gracz wklada na glowe zdobyty helm Bobby Fetta:
Co jest w srodku?
MG z wahaniem: Twoja glowa?

Gracz: Nie lubie prysznicu sonicznego, bo mi wysusza sluzowki nosa...

Graczka do wiezniarki:
Ja wiem, ze cie popchnelam i tak rzucilam o sciane, ze malo nie zabilam,
ale tak naprawde to ja nie chce zrobic ci krzywdy...

Pijany pilot podczas ladowania naruszyl wiezyczke na lotnisku, wobec czego 
przyszli straznicy, zeby omowic warunki zaplaty:
My w sprawie tej wiezyczki...
Gracz: Jakiej wie...A! ta, co nas przy ladowaniu zaatakowala?


Tubylcy nie znaja innego jezyka procz swojego i lamanego basica. Lamany
basic jest tak sugestywny, ze pilot statku rowniez zaczyna sie nim poslugiwac podczas rozmow z tubylcami.
Recepcjonistka(przez intercom): Tu byc jeden pan do pan? Wpuscic?
Po dlugich dywagacjach pilot dowiaduje sie, ze to jego przyjaciel:
-Niech byc...

Rozmowa na temat formy zaplaty za wiezyczke:
Tubylcy: Wy grabic arena...
Pilot: A wy mac grabka?

L5k
Rozmowa o przydatnosci samuraja z klanu Kraba w druzynie:
Feniks do Smoka: chcesz miec w druzynie kogos, kto moze ci wbic noz w plecy?
Gracz grajacy Krabem: W plecy? W plecy? Ja?! Gdybym to slyszalm, to bym od
razu wyciagnal noz...
Gracz2 konczac: ...i wbil mu w plecy...

Dziewczyna wychodzi nieco wczesniej ze wspolnej kapieli.
MG do reszty grupy: Co robicie?
Gracz: Poczekamy, az mgla opadnie...

Panterka <panterka@fnet.pl>

***

G1: Oddaj mi moją kolczugę!
G2: Oddam ci po praniu.

O puszczaniu się z NPC, który jest magiem:
- Jak się nauczysz robić różdżkę...

- Kradną bydło po prostu żeby kraść.
- Tak. Kleptomani...

Komentarze:
- Czasami trawa ma uszy...
- No to jestem rozgarnięty jak kupa liści...
 

Agnieszka 'Kaila' Richter <kaila(at)kaila.pl >

Następne kwiatki        Powrót do strony RPG