| || Strona główna || Humor
|| RPG || Teksty
|| Linki || Kaila ||
Wynurzenia grafomana Schlebianie przysparza przyjaciół, prawda wrogów. Terencjusz Na początek chciałbym wyrazić podziękowania Mariuszowi i Agnieszce za umożliwienie mi opublikowania tego tekstu na stronach, którymi zarządzają. Powód ku temu jest następujący. Otóż kilka dni temu zostałem poinformowany z drugiej ręki o decyzji pana Prezesa MZBS, że ponieważ idea cenzurowania tekstów wydaje się panu Prezesowi wstrętną, od tego momentu wprowadza się całkowity zakaz publikowania nieoficjalnych tekstów na oficjalnej stronie MZBS (taką argumentację otrzymałem od jednego z członków Zarządu). Tak, wiem, ja też dostrzegam absurd tej argumentacji. Ale jak widać pan Prezes wyczulony jest na idee demokracji jak bez mała rząd turecki na prawa Kurdów. Ponieważ Prezes nie miał zamiaru cenzurować strony, a że “Strona nasza jest stroną oficjalną małopolskiego związku i niestety na grafomanię nie ma miejsca”, więc wszyscy tam piszący dostali “szlaban na teksty”. Jak był łaskaw wyrazić się jeden z Wiceprezesów – zamieszczane tam teksty “były pozbawione elementów twórczych i interesujące tylko dla zainteresowanej strony”. Niewątpliwie jeśli chodzi o elementy twórcze to tym tekstom brakowało jeszcze wiele do ody Exegi monumentum – ale w końcu nie każdy jest Horacym i nie każdy tekst stawia jego autorowi pomnik trwalszy niż ze spiżu. Mimo to, po przeczytaniu tej opinii miałem silne przeczucie, że argument o grafomańskim poziomie tamtejszych tekstów jest argumentem zastępczym, a tak naprawdę chodzi o coś zupełnie innego. Jednak przeczucie przeczuciem, a potrzebowałem dowodów. Ponieważ pan Prezes napisał, że decyzja ta została podjęta po konsultacjach, logicznym mi się wydało, że wspomniane konsultacje prowadzone były z pozostałymi członkami Zarządu. Dlatego też pozwoliłem sobie na wysłanie maili do większości członków Zarządu, których adres mailowy podany był na stronie. Wygląda na to, ze popełniłem straszliwe faux pas, co był łaskaw wytknąć mi pan Wiceprezes, pisząc, że “jest zszokowany sposobem sprawdzania (przeze mnie) decyzji Prezesa” Tytułem wyjaśnienia i usprawiedliwienia, informuję, że nie zrobiłem tego powodowany nieufnością w słowa Prezesa, gdyż słowo Prezesa droższe pieniędzy, a jedynie chęcią dowiedzenia się prawdziwych przyczyn jego decyzji. Oczywiście wysłałem mail również do pana Prezesa, jednak jak dowiedziałem się od osób trzecich, czas reakcji pana Prezesa na nadchodzące maile jest dość długi, a mnie zależało na czasie. I w rzeczy samej upłynęło już 5 dni, a odpowiedzi brak. Składam to na karb nadmiaru zajęć pana Prezesa, bo nie przypuszczam, żeby pan Prezes ignorował nadchodzącą do niego pocztę. Dlatego też, uważając, że sprawa jest nie cierpiąca zwłoki, pozwoliłem sobie popełnić niniejszy tekst zadawalając się informacjami otrzymanymi od innych członków Zarządu. W końcu zważywszy, że decyzja była konsultowana, potraktowałem otrzymane informacje jako oficjalne stanowisko Zarządu. Tak więc pokrótce argumentacja Zarządu przedstawia się następująco: “Na oficjalnej stronie MZBS-u nie ma miejsca na “plwanie” na oficjalnych sędziów PZBS-u oraz podważanie ich decyzji (o innych zawodnikach nie wspominając). Nie jest to bowiem forum, na którym można wylewać swoje żale dotyczące decyzji sędziego. Można to zrobić z powodzeniem nieoficjalnie na “własnym podwórku”. Rzecz dotyczyła tekstu “Sędzia kalosz” i pokrewnych (to pewnie mowa o mnie J ) co już z racji tytułu nie powinno było się ukazać na stronie MZBS-u” “Prowadzone na stronie polemiki nic nie wnosiły, były to najczęściej wzajemne złośliwości pozbawione elementów twórczych i interesujące tylko dla zainteresowanej strony” – tak to się przedstawia w zarysie. Otóż moim zdaniem, jeśli faktyczna argumentacja wyglądała tak jak mi to przedstawiono to uważam, że są to kompletne... (ups, sorry, o mało nie zacząłem “plwać”)... uważam, że jest to argumentacja nie do końca trafna. Po pierwsze: przeczytałem jeszcze raz wzmiankowany tekst o decyzji sędziego, z którą Tadeusz Biernat raczył był się nie zgodzić i mimo wypatrywana oczu nie dostrzegłem tam żadnego “plwania”. Co do podważania decyzji sędziego, to i owszem, cały ten tekst i kolejne był jednym wielkim podważeniem tej decyzji. Bóg mi jednak świadkiem, że nie widzę w tym nic nagannego, co mogłoby spowodować tak daleko idące restrykcje. Uważam, że wspomniana strona jest jak najbardziej właściwym dla tego typu działań miejscem. Tym bardziej, że tytuł wspomnianego tekstu nie brzmiał jak pisze jeden z członków Zarządu “Sędzia kalosz”, lecz “Sędzia kalosz?” Nie była to więc kalumnia rzucona na sędziego lecz teza postawiona pod dyskusję, wraz z przedstawieniem argumentacji, a nie jak pisze pan Wiceprezes “złośliwością pozbawioną elementów twórczych”. Najlepszym dowodem na to jest replika ze strony sędziego, który przedstawił argumenty za swoją decyzją. Oczywiście tak z jednymi jak i z drugimi każdy ma prawo się nie zgodzić, jednak zarzut, że były to jedynie wzajemne złośliwości (choć te też się tam przewinęły) jest zarzutem wyssanym z palca. Po drugie - sugestia, że decyzję sędziego można podważać jedynie na drodze oficjalnego odwołania, gdyż na oficjalnej stronie Związku nie może być na to miejsca. Z tym również nie mogę się zgodzić. Tadeusz, który był autorem wzbudzającego tyle kontrowersji tekstu, nie mógł się od decyzji sędziego odwoływać w sposób oficjalny z tej prostej przyczyny, że nie był w tej sprawie stroną. Niektórzy powiedzą, że w takim razie to nie jego interes i nie powinien się mieszać. Jest to jednak rozumowanie bardzo niewłaściwe, wręcz naganne. Bo to mniej więcej tak jakbyście szli ulicą i widzieli, że rabuś wydziera torebkę staruszce i uznali, że nie ma sensu się mieszać. To przecież nie wasza sprawa, można oberwać, a potem będą was ciągać po sądach (lub zamkną stronę dla waszych tekstów). Jak napisał jeden z członków Zarządu - sędzia jest tylko człowiekiem, a errare humanum est. Tym bardziej więc Zarząd powinien wziąć pod uwagę to, że MZBS to nie Watykan, a sędzia nie papież i nie istnieje coś takiego jak dogmat o nieomylności sędziego. Uważam, że nikt, ani sędzia, ani Związek nie powinien (wręcz nie ma prawa) czuć się urażony, że ktoś poddaje w wątpliwość ich decyzje. Należałoby do tego podejść ze zrozumieniem. Nawet, jeśli uważa się, że zarzut był niesprawiedliwy. A w przyszłości dołożyć większej staranności, by nie dać pretekstu do kolejnych zarzutów. Natomiast obrażanie się i zgłaszanie skarg uważam za wyjątkowo małostkowe. I po trzecie - argument, który zbulwersował mnie najbardziej i to właśnie on pchnął mnie bezpośrednio to napisania niniejszego tekstu – to argument o “własnym podwórku” Pisze członek Zarządu “... argument, że jest się członkiem Związku i można na stronie MZBS czy PZBS pisać wszystko co (za przeproszeniem) ślina na język przyniesie jest czystą demagogią. Spróbuj umieścić na oficjalnej stronie rządowej ogłoszenie, że rząd jest be i Ci nie pasuje żeby rządził J ” Drogi członku Zarządu, nie będę tego próbował, z tej prostej przyczyny, że nie jestem członkiem rządu, więc nie czuję się upoważniony, by na stronie rządowej takie ogłoszenia zamieszczać. Zupełnie inaczej sprawa ma się z MZBS. Tutaj, jako płacący od lat składki członkowskie, byłem święcie przekonany, że pisane przez siebie teksty zamieszczam właśnie “na własnym podwórku”. Jak widać dramatycznie się myliłem. Okazuje się, że w swojej niewiedzy wszystkie swoje teksty zamieszczałem do tej pory na “podwórku Zarządu”. Teraz, gdy zostałem o tym uświadomiony solennie obiecuję, że się to już nie powtórzy i jako persona non grata nie będę się już ze swoimi tekstami Zarządowi narzucał. Jak widać jedynym prawami członka Związku w ramach płaconych składek jest otrzymywanie darmowego (hehe) Świata Brydża i zniżek na oficjalnych turniejach Związku - oczywiście jak wszyscy wiemy wpisowe do turniejów zostało w tym roku podniesione tak by wyrównać Związkowi ponoszone z tytułu zniżek straty. W ramach płaconych składek (mimo że mamy już prawie połowę marca) krakowski brydżysta nie jest w stanie doczekać się nawet opublikowania informacji o zdobytych PKL-ach za ubiegły rok. Niewiarygodnym wręcz zrządzeniem losu w Tarnowie ta klasyfikacja pojawiła się jeszcze w miesiącu lutym. Czyżby tam zajmowano się tak nieistotnymi drobiazgami, zamiast obradować nad stanem piśmiennictwa brydżowego w Małopolsce? Kraków, dn. 10 marca 2003r. Reginald Sukiennik || Strona główna || Humor || RPG || Teksty || Linki || Kaila || |